Wybierasz między kotłem na pellet a pompą ciepła? Zacznij od ceny opału. Tona certyfikowanego pelletu kosztuje dziś ponad 2000 zł, a jeszcze niedawno około 1000 zł. Przy takiej stawce dobrze dobrana pompa ciepła grzeje taniej, ale pod jednym warunkiem. Dom musi mieć ocieplone ściany, dach i szczelne okna.
Pellet podrożał dwukrotnie. Co to zmienia w rachunku?
W poprzednich sezonach za tonę certyfikowanego pelletu płaciło się około 1000 zł. Dziś ta sama tona kosztuje ponad 2000 zł. Paliwo, które miało być tanim i przewidywalnym następcą węgla, jest dwa razy droższe niż wtedy, gdy wiele osób kupowało kocioł.
Przy takiej cenie bilans się odwraca. Eksperci z branży energetycznej wskazują, że ogrzewanie pelletem wychodzi drożej niż praca pompy ciepła o właściwej mocy, porządnie zainstalowanej w ocieplonym budynku. Kluczowe są tu dwa określenia: dobrze dobrana i ocieplony. Bez nich to porównanie nie działa.
Jeden warunek rozstrzyga wybór: izolacja domu
Pompa ciepła pracuje oszczędnie tylko wtedy, gdy ciepło nie ucieka z budynku. Zanim zaczniesz porównywać oferty, odpowiedz sobie na trzy pytania:
- Czy ściany są ocieplone?
- Czy dach ma izolację?
- Czy okna zostały wymienione na szczelne?
Jeśli trzy razy odpowiadasz „tak”, przy obecnych cenach pelletu pompa ciepła jest rozsądniejszym wyborem. Jeśli choć raz pada „nie”, sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Pompa zamontowana w nieocieplonym albo słabo zaizolowanym domu, zwłaszcza bez ogrzewania podłogowego, potrafi wygenerować bardzo wysokie rachunki za prąd. Właśnie takie historie zraziły wielu właścicieli domów do tej technologii. Zawodziło jednak nie samo urządzenie, tylko budynek, w którym je postawiono.
Co, jeśli na ocieplenie brakuje pieniędzy?
To najczęstsza przeszkoda. Pełna termomodernizacja, czyli ocieplenie ścian i dachu oraz wymiana okien, kosztuje od kilkudziesięciu do ponad 100 tysięcy złotych. Dla wielu rodzin to wkład własny, którego nie da się zebrać.
Wtedy kocioł na pellet wydaje się bezpieczniejszy. Obsługuje się go podobnie jak dawny piec węglowy, więc nie trzeba uczyć się nowej technologii. Ten wybór uzależnia jednak domowy budżet od ceny opału, a ta już raz się podwoiła.
Polski Alarm Smogowy i specjaliści z rynku biomasy ostrzegają, że masowa wymiana pieców węglowych na kotły pelletowe może doprowadzić do braku krajowego paliwa. Sprowadzanie surowca z zagranicy oznaczałoby kolejne skokowe podwyżki. Kto zostaje przy pellecie, powinien liczyć się z tym, że opał może jeszcze podrożeć.
Dlaczego większość i tak wybiera pellet
Popularność nie oznacza, że to najtańsza opcja. Przeglądając dane z programu Czyste Powietrze, zauważyłem wyraźny zwrot. Pompy ciepła, jeszcze niedawno liderzy, odpowiadają dziś za zaledwie 18–23 proc. wniosków. Kotły na biomasę, głównie na pellet, to już ponad trzy czwarte zgłoszeń.
Za tą zmianą stoją przede wszystkim obawy przed rachunkami za prąd i niepewność co do przyszłych taryf. Cały program też wyraźnie zwolnił. W pierwszych tygodniach października składano tylko 690–815 wniosków tygodniowo, podczas gdy w poprzednich latach było ich kilka tysięcy. Ludzi zniechęcają obowiązkowe audyty energetyczne, długa weryfikacja dokumentów i opóźnienia w wypłatach.